Phoenix canariensis w polskim ogrodzie.

Wiem, wiem,wiem, już sam pomysł posadzenia palmy Phoenix canariensis w polskim ogrodzie wydaje się niezwykle nie rozsądny i irracjonalny, ale nie uprzedzajmy faktów.

Zapewne nie jestem ani pierwszą ani ostatnią osobą, która posadziła Phoenixa w ogrodzie w środkowej czy centralnej Europie. W zeszłym roku posadził go Greg (administrator forum, palmy w Polsce, jak i mój kolega). Zbudował dla niego niesamowity dom, który spełnił swoje zadanie. Phoenix przeżył polska zimę. Wszystko pięknie opisał i udokumentował na swojej stronie, jako Projekt Phoenix. Inną osobą, u której rośnie już duży Phoenix canariensis od wielu lat jest człowiek z południowych Niemiec z okolic Monachium. On buduje prawdziwe osiedle domków dla swoich palm. Phoenix Niemcy.

Uprzedzając od razu pytania. Nie zamierzam budować żadnych podobnych domków. Będę próbował przezimować Phoenixa tak samo jak Trachycarpusa, czyli okrywając agrowłókniną, dogrzewać kablem grzewczym, a na całość nałożyć big bag. Oczywiście wymagania termiczne tych obu palm są diametralnie inne, więc grzanie poprzez kabel grzewczy będzie odbywało się z całą pewnością częściej i z większą mocą.

Pomysł na posadzenie Phoenixa w swoim ogródku podsunął mi właściciel plantacji skąd przywoże swoje palmy. Zobaczył na zdjęciach, jak ochraniane Trachycarpusy zimują w moim ogrodzie i spytał czemu nie próbuje tego samego z Phoenixem. W sumie dlaczego by nie spróbować. Phoenix to piękna, okazała i dostojna palma, i wcale nie taka delikatna jak by nam się na pierwszy rzut oka wydawało. Jest w stanie przeżyć mrozy sięgające -10/-12C, a liście doznają uszkodzeń przy ok -6/-8C.  Było by super gdyby tak łatwą i tanią metodą można było utrzymać Phoenixa w polskim ogrodzie. Może coś z tego wyjdzie. Przekonamy się wszyscy niebawem.

Najpierw trzeba było palmę wybrać. Będąc na plantacji wybrałem sobie ładny okaz, pień ok 40-50 cm, wielkie wspaniałe liściory.

Palma przyjechała do mnie w połowie marca. Była najcięższa ze wszystkich palm, które tego dnia rozładowywałem. 130 litrowa donica wraz z palmą ważyła ok 150-200 kg. Ciężko dokładnie określić jej ciężar ponieważ nie posiadam w domu wagi do pomiaru tak ciężkich przedmiotów, ale wózek który ma zakres udźwigu 200 kg uginał się do ziemi.

Było jeszcze zbyt zimno, aby ją wkopywać do ogrodu. Musiała poczekać w garażu na lepsze, cieplejsze czasy. Okazało się jednak,że garaż na taką palmę jest zbyt mały pomimo,że ma 280 cm wysokości. Palma miała wraz z donicą ponad 300 cm. Liście musiały być więc troszkę podgięte.

Drugiego kwietnia nie wytrzymałem i postanowiłem palmę posadzić. W końcu ma rosnąć w Polsce a nie na Malediwach, więc niech się przyzwyczają do chłodów.

Nie wiedziałem jak się zabrać do sadzenia tak ciężkiej i dużej palmy. Do pomocy poprosiłem kolegę, który zawsze w takich sytuacjach służy pomocą. Wydawało mi się,że posadzenie tak wielkiej rośliny w dwie osoby jest niemożliwe, a jednak się udało.

Zaczęliśmy do wykopania otworu do posadzenia palmy. Następnie przygotowałem wcześniej zakupioną ziemie, która palma miała być zasypana. Przygotowanie polegało na zmieszaniu ziemi z perlitem, co jest niezwykle istotne dla dobrego drenażu i napowietrzenia gleby. Zastanawialiśmy się, jak bez pomocy dźwigu posadzić olbrzyma. Postanowiłem położyć palmę na ziemi i metodą turlającą podsunąć ją pod otwór, w którym miała zostać posadzona. Metoda ta okazała się strzałem w dziesiątkę ponieważ po pierwsze palma trafiła na właściwe miejsce, a po drugie donica sama zsunęła się z bryły korzeniowej.

Jak się więc okazało posadzenie nie było ani trudne, ani czasochłonne. Teraz zostało nam już zasypać bryłę korzeniową wcześniej przygotowaną mieszanką ziemi z perlitem i koniec pracy.

W taki oto sposób powstał cudowny efekt końcowy.

Myślałem,że palma pierwszych mrozów i śniegu zazna w listopadzie lub grudniu. Życie okazało się jednak ciekawsze. Trzeciego maja w Dzierżoniowie była prawdziwa śnieżyca. Spadło ok 20 cm śniegu. Liście Phoenixa wyginały się do ziemi. Następnego dnia temperatura przy gruncie spadła do -5C.

Po śnieżycy i mrozie, liście nie doznały żadnych uszczerbków. Oby tak dalej.

Teraz trzeba będzie poczekać na efekty do przyszłej wiosny. Jestem optymistą i uważam,że jeśli nie nastąpi nieoczekiwana awaria systemu grzewczego to jest spora szansa, na przezimowanie tej palmy w Polsce. Koszt zakupu takiej dużej palmy Phoenix Canariensis to ok 900 PLN, a więc nie zbyt dużo, a efekty w ogrodzie niebywałe.

Jeżeli ktoś chciałby zamówić taką palmę to proszę się ze mną skontaktować .KONTAKT

Latem Phoenix miał się zupełnie dobrze, nie wiem czy wypuścił jakieś nowe liście ponieważ nie byłem w stanie ich policzyć. Z całą za to pewnością żadnego nie stracił.

Niestety nadeszła jesień,a to oznacza,że zima tuż tuż.

10.11.2011 zabrałem się do okrywanie Phoenixa ponieważ temperatury zaczęły spadać do ok -4C, a ja nie chciałem aby liście uległy uszkodzeniu.

Najpierw trzeba było związać bardzo sztywne liście daktylowca. Pomagał mi w tym 10-letni syn. Daliśmy radę choć nie było lekko.

Dookoła palmy wbiłem metalowe pręty, które mają na celu stworzenie konstrukcji dla Big Baga okrywającego palmę.

Następnie palma została okryta agrowłókniną. Na górę został nałożony kaptur z włókniny o wymiarach 150×150 cm. Dół został obwiązany włókniną.

W środek palmy został włożony czujnik od stacji pogodowej, aby na bieżąco móc śledzić jakie temperatury panują wewnątrz osłony. Odczyt z czujnika widoczny jest w mieszkaniu. Na włókninę został nałożony kabel grzewczy o długości 17m i mocy 270W. Kabel został przymocowany do włókniny za pomocą żabek służących do wieszania prania. Włączenie kabla grzejnego odbywa się poprzez termostat. Zakres temperatur przy jakich następuje włączenie i wyłączenie kabla to 1,5C- 3,5C. Każdy może sam policzyć ile kosztuje opłata za zużycie prądu używając takiego kabla, wystarczy kliknąć na podany link. Kalkulator ogrzewania

 

Na całość została nałożona podwójna warstwa włókniny aby ciepło z kabla grzewczego zatrzymać pod osłoną.

 

 

Na tak przygotowaną palmę został nałożony worek big bag, który będzie chronił palmę przed opadami oraz wychładzającym wiatrem. Całość konstrukcji ma 300 cm, więc jeden big bag by nie wystarczył. Osłona składa się zatem z dwóch big bagów z czego jeden ma wycięte dno. Pierwszy big bag bez dna ma 100 cm a drugi ok 200 cm co razem daje osłonę o wysokości 300 cm.

Praca przy budowie osłony zajęła mi około 1 godzinę. Wszystkie prace wykonywałem samodzielnie.

ZIMA

Średnia dobowa a luty to -3,6C. Był to bardzo zimny miesiąc.

 

WIOSNA

Dnia 9.03.2012 Phoenix Canariensis został odkryty aby zobaczyć efekt jego zimowania. Jak podkreślałem od początku był to test i nie spodiewałem sie wspaniałych efektów, szczególnie,ze przez całą zime nie miałem pokrywy snieżnej a ziemia byla zamarznieta na ok 1 metr. Poniżej przedstawiam stan obecny daktylowca.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Kilka liści nadaje się do ścięcia, zaschły kompletnie. Wydaje mi sie,ze zostały zniszczone przez kable grzewcze. Położyłem chyba zbyt mało agrowłókniny pod kabel grzewczy. Jesli palma przeżyje to na przyszły rok z całą pewnością zastosuje większą ilośc agrowłókniny.